Mateusz Suder, wiceburmistrz Myślenic: Niegospodarność, malwersacje, niedopełnienie obowiązków …

Mateusz Suder, wiceburmistrz Myślenic: Niegospodarność, malwersacje, niedopełnienie obowiązków …

ESEDNO: Wiemy, że Burmistrz Myślenic Jarosław Szlachetka ma teraz wiele spraw na głowie, którymi musi się zająć, dlatego zwracamy się do Pana jako do jego zastępcy z kilkoma pytaniami. Burmistrz przedstawił sytuację budżetową gminy, czy może Pan dodatkowo poinformować nas o zastawionych przez poprzedników nieruchomościach należących do miasta?

MATEUSZ SUDER: Obawiam się, że informacja ta byłaby zbyt obszerna, aby móc ją przedstawić w kilku zaledwie słowach. Większość obiektów publicznych należących do gminy została zastawiona na zabezpieczenie spłaty zaciągniętych kredytów. Ograniczę się więc do kilku: Muzeum Niepodległości oraz przyległy parking – wysokość hipoteki 2,7 mln zł; Miejska Biblioteka Publiczna – wysokość hipoteki 3,3 mln zł; MOKiS – wysokość hipoteki 5,3 mln zł; kompleks sportowy na Zarabiu (strzelnica, hala widowiskowo – sportowa, boisko KS Dalin) – wysokość hipoteki 23 mln zł, kamienica Obońskich – wysokość hipoteki 3,2 mln zł. Poza tym pod hipoteką znajduje się mienie gminnych spółek: Zakład Utylizacji Odpadów – wysokość hipoteki 12,7 mln zł i Miejski Zakład Wodociągów i Kanalizacji – wysokość hipoteki 4,7 mln zł.

Czy prawdą jest to, że odchodzący burmistrz, za zgodą ówczesnej Rady Miejskiej, zaciągnął kolejne kredyty, już po wyborach, kiedy wszyscy wiedzieli, że burmistrzem wybrany został Jarosław Szlachetka?

Umowy rzeczywiście zostały zawarte przez poprzedniego burmistrza w dniu 30 października 2018 roku, już po wyborach samorządowych. W ich wyniku znacznie wzrosło zadłużenie naszej gminy. Decyzja o zaciągnięciu kredytów podjęta została jednak wcześniej.

O jakich kwotach mówimy?

W sumie, w wyniku tych dwóch umów zadłużenie wzrosło o kwotę ponad 16 milionów złotych. Jeden kredyt opiewa na kwotę 5 8 mln zł, a koszt odsetek od niego to kwota prawie 700 000,00 zł. Drugi kredyt wynosi już ponad 10 mln złotych. W tym przypadku odsetki kosztować nas będą ponad 1,6 miliona złotych.

Co zatem stało się z tymi pieniędzmi?

W umowach kredytowych jako cel podana jest spłata wcześniej zaciągniętych zobowiązań i kredytów oraz sfinansowanie planowanego deficytu budżetowego. W rzeczywistości środki miały być przeznaczone na zabezpieczenie wkładu własnego trzech projektów dotyczących: rewitalizacji rynku, budowy ścieżek rowerowych i punktu widokowego w Drogini. Wiadomo jednak, że gmina Myślenice już od dawna żyje na kredyt i nie stać nas na bieżące regulowanie wszystkich zobowiązań. Pomimo tego, poprzedni burmistrz i Rada Miejska, w której o wszystkim decydował klub radnych Macieja Ostrowskiego porwali się na nowe inwestycje takie jak choćby Muzeum Niepodległości. Nie wzięto pod uwagę głosu rozsądku i tego, że nas po prostu nie stać na takie inwestycje, że są ważniejsze i bardziej pilne potrzeby.

Być może to odważne stwierdzenie, ale czy nie uważa Pan, że mieszkańcy nadal nie przekonali się do konieczności budowy aż tak kosztownego budynku i powołania zupełnie nowego muzeum?

Pod hasłami pozyskania części pieniędzy z zewnątrz (na rewitalizację) i wotum na 100-lecie odzyskania niepodległości dzisiaj próbuje się zamykać usta wszystkim tym, którzy chcą zadawać pytania o sens podjęcia realizacji tak kosztownej inwestycji. Przypomnę, że Muzeum Niepodległości pierwotnie miało kosztować nieco ponad 5 milionów złotych, a po przetargu okazało się, że będzie kosztować prawie 10 milionów złotych. Nawet wtedy pomimo apeli, które płynęły między innymi z mojej strony, nikt nie zdobył się na refleksję i opamiętanie. Przy aprobacie radnych klubu Macieja Ostrowskiego poprzedni burmistrz podpisał umowę na realizację inwestycji. Dzisiaj Muzeum Niepodległości wciąż nie jest ukończone, źle przygotowano przetargi na jego wyposażenie, posypał się harmonogram realizacji. Mało tego poprzednie władze udzieliły firmie, która budowała obiekt – ukrywając to przed Radą Miejską – zamówień dodatkowych na kwotę 140 000 zł.

Jakie jest zatem stanowisko radnych poprzedniego burmistrza zasiadających w obecnej Radzie. Pytamy o panów: Kamila Ostrowskiego, Tomasza Wójtowicza, Jerzego Cachla itd., To są przecież te same osoby?

O to trzeba by zapytać właśnie tych radnych. Proszę jednak o ostrożność, bowiem każdy kto zadaje pytanie o tą decyzję od razu traktowany jest jako wróg upamiętnienia 100-lecia odzyskania niepodległości. Zawsze powtarzam „mierz siły na zamiary”. Poprzedni burmistrz i skupiona przy nim część Rady Miejskiej nie zważali na to. Najważniejszym było dla nich przecięcie wstęgi, w pospiesznie budowanym muzeum, w dniu 11 listopada – a do dzisiaj inwestycja nie jest w pełni zakończona. Sam nigdy nie kwestionowałem idei zmian, jeśli chodziło o przyszłość ówczesnego Muzeum Regionalnego „Dom Grecki”, ale jednocześnie powtarzałem, że na inwestycję taką jak obecne Muzeum Niepodległości nie stać gminy i to się potwierdziło. Na marginesie dodam, że Kamienica Obońskich po gruntownej modernizacji mogła posłużyć jako nowe lokum dla muzeum. Dziś od lat zaniedbana popada w ruinę. To przykry obraz bezmyślności poprzedniej władzy.

Czy według Pana radni z tamtej kadencji, którzy podejmowali uchwały w sprawie muzeum poczuwają się teraz do odpowiedzialności za obecną sytuację finansową gminy?

148 milionów długu przy 219 milionowym budżecie powinno wszystkie osoby współodpowiedzialne za tę sytuację zmusić do refleksji nad sobą i swoją rolą w całym tym mechanizmie jaki funkcjonował dotychczas w naszej gminie. Jak jednak pokazuje rzeczywistość obecni radni klubu Macieja Ostrowskiego skupili się na obsadzeniu dodatkowo płatnych stanowisk w prezydium oraz komisjach Rady Miejskiej, a w tym niektórzy chyba za cel postawili sobie utrudnianie pracy nowemu burmistrzowi. Jak już dało się zauważyć, zaledwie po 3 miesiącach kadencji próbują go rozliczać. Pomimo tego wciąż jednak wierzę w rozsądek części z nich i w możliwość wspólnej pracy dla Myślenic.

Podobno w zarządzanej przez MARG „Gazecie Myślenickiej” nie dzieje się najlepiej w kwestiach finansowych. Czy prawdą jest to, że tam również mamy do czynienia z dużym zadłużeniem?

Sprawa Myślenickiej Agencji Rozwoju Gospodarczego, czyli jednej ze spółek w której większościowy udział ma Gmina Myślenice to niestety kolejny przykład braku właściwego zarządzania gminą przez burmistrza Ostrowskiego i jego radnych. Ze względu na fakt, iż zostały już przez burmistrza Jarosława Szlachetkę skierowane zawiadomienia do prokuratury nie mogę dzisiaj zdradzić szczegółów. Powiem tylko, że chodzi o malwersacje finansowe. Co do „Gazety Myślenickiej”, która podlega spółce, to jej wynik finansowy za ubiegły rok zamknął się niestety dużym minusem, a przecież był to rok wyborczy, kiedyz reklam komitetów gazeta miała duże wpływy.

Wiadomo już o licznych zaniedbaniach w zakresie przepisów BHP i ppoż. w zakresie obiektów będących pod nadzorem gminy, czy tutaj również jest wiele do zrobienia?

Zdecydowanie tak. Porywając się na nowe, wiekopomne zadania zapomniano niestety w dużej mierze o tym, co powinno być podstawą funkcjonowania samorządu czyli o trosce i dbałości o nasze dobro wspólne. Szczególnie oburza to w sytuacji, gdy w niektórych szkołach czy przedszkolach, ośrodkach kultury od wielu lat nie zostały wykonane pilne remonty instalacji elektrycznych czy ppoż. bowiem ciągle brakowało na to środków.

Podsumowując naszą rozmowę, prosimy o odpowiedź na pytanie: czy mamy do czynienia z błędami w zarządzaniu, niegospodarnością, czy może miały miejsce działania, którymi powinna zająć się prokuratura?

Wszystko po części. Niegospodarność, malwersacje, niedopełnienie obowiązków, przekraczanie uprawnień, szastanie publicznymi pieniędzmi, nieprzestrzeganie zapisów ustaw czy szereg uchybień i braków formalnych. Dotarliśmy do działań, które zdecydowanie będą musiały wyjaśnić powołane ku temu służby. Potwierdzam też, że już zostały złożone zawiadomienia o których wkrótce poinformujemy ze szczegółami. O tym wszystkim do tej pory nie mówiono, ukrywano. My to upublicznimy.

RED.

foto: Maciej Hołuj