40 złotych brutto, 29 na rękę

Przeczytało: 14

40 złotych brutto dostaje za wykład na studiach podyplomowych dla nauczycieli (sobota – niedziela) emerytowany adiunkt z doktoratem i czterdziestoletnim stażem, 100 punktów za publikacje naukowe i udział czynny w konferencjach. W wynagrodzenie wliczona jest poprawa pracy zaliczeniowej lub egzamin pisemny. Na rękę wychodzi 29 złotych bo tyle po odliczeniu podatku i kosztów przekazuje największa państwowa uczelnia pedagogiczna w Polsce. Proszę tę stawkę porównać ze stawką: elektryka, hydraulika, fryzjera psów, osób wykonujących strzyżenie żywopłotu czy najlepiej ceną pół litra jagód z państwowego lasu sprzedawanych na placu targowym, albo przy „zakopiance”.
Jeszcze kilka lat temu na filiach uniwersytetu płacono od 80 złotych do 200 (profesorowie tzw. belwederscy) filie te kształciły przede wszystkim kadry samorządowe i nauczycieli. Stawka była wysoka, bo chodziło o niezbędny papierek. Teraz papierki mają już wszyscy, filii państwowych uczelni nie ma.
Nauczyciele kolekcjonują dyplomy, ale one nie gwarantują etatu. Jakość studiów podyplomowych jest loterią, zajęć nie prowadzą profesorowie, czemu nie należy się dziwić, potrafią w końcu liczyć, przeważają osoby z tytułem doktora pracujące w ramach etatu i emeryci z emeryturą z reguły niższą niż nauczycielska. Podyplomowe studia pełnią na pewno rolę terapeutyczną i integrującą przez kontakt z koleżankami i kolegami. Mam nadzieję, że odegrały swoją rolę w planowaniu i przygotowaniu strajku.
Właściwie wszyscy pracownicy państwowi mają jakiś powód do strajku, najczęściej ekonomiczny, w przypadku nauczycieli chodzi też o prestiż. A ten w XXI wieku w Polsce jest uzależniony właściwie wyłącznie od konta bankowego. I właśnie ten fakt powoduje, że ci naprawdę najlepsi, a nie mający bogatych rodziców emigrują.
Najwyższa już pora wprowadzić bon edukacyjny, niech powstają prywatne szkoły, coroczne egzaminy w nich będą państwowe i płatne. Wtedy może społeczeństwo (w tym przede wszystkim politycy, samorządowcy, media, rodzice) przestanie wieszać psy na nauczycielach, a oni sami pasywną obowiązkowość zastąpią aktywną odpowiedzialnością.
Dr Antonina Sebesta