
Oto jeszcze jeden przykład na to, jak zaskakujące scenariusze może pisać życie. Ikona polskiego pilotażu rajdowego, myśleniczan mieszkający od kilku lat z rodziną w Warszawie Robert Hundla nie dalej jak rok temu zapowiedział rozbrat z rajdami. Liczne tytuły mistrza Polski i Słowacji, tysiące pokonanych rajdowych kilometrów, ciągłe nieobecności w domu zmęczyły Roberta nieco i ostudziły sportowy zapał, zatem trudno się było dziwić jego decyzji. Ale w swoim postanowieniu Robert nie wytrzymał zbyt długo. Oto bowiem dotarła do nas informacja, że z prawego fotela przesiada się na lewy i jako kierowca chce kontynuować rajdową przygodę. Pojechaliśmy pod Cieszyn, aby naocznie zweryfikować wiadomość o powrocie Roberta na rajdowe szlaki. Tutaj na liczącym 2,5 km odcinka testowego Robert poznawał swoją rajdówkę, samochód najnowszej generacji – lancię ypsilon rally 4 HF. W zgłębianiu tajników sportowej jazdy pomagali mu: Kacper Wróblewski, doskonały kierowca oraz Kuba Wróbel, znakomity pilot rajdowy z Myślenic. Obaj panowie na podstawie przejażdżek z Robertem przekazali mu garść cennych wskazówek, które ten wcielał w życie.
Zapytałem Roberta o motywację powrotu do rajdów w roli kierowcy. – Od zawsze moim wielkim marzeniem było zasiąść za kierownicą samochodu rajdowego i teraz dzięki pewnym możliwościom spełniam to marzenie – usłyszałem w odpowiedzi. Robert planuje udział w warszawskiej Barbórce i zastanawia się nad kalendarzem 2026. Zapewne zobaczymy go w lancii na trasie Rajdu Małopolski, wszak to rajd rozgrywany po części w jego rodzinnej miejscowości.
Foto: Maciej Hołuj


